To nie będzie typowa historia pt. „od zawsze lubiłem malować”. Ależ skąd!

Sztuka zwykle była mi obojętna. Nie wykazywałem nią specjalnego zainteresowania. Ani nie ciągnęło mnie do rysowania w każdej wolnej chwili.

Moja przygoda rozpoczęła się „przypadkiem”, kiedy szedłem drogą odkrywania własnej wrażliwości zagłębiając się w mistyczny świat poza tym co widzialne. Od koślawych form, nic nie znaczących szkiców i bałaganu na płótnie, po rodzące się powoli pragnienie, by doścignąć tych, którzy są w tej dziedzinie ekspertami. W efekcie samodzielnej nauki i odkrywania oraz towarzyszącej temu wszystkiemu ogromnej frustracji (podobno to domena rodzących się artystów) postanowiłem podzielić się tym wszystkim ze światem.

Jak każdy artysta cenię dowolność, więc ciągle eksperymentuję z przenoszeniem na płótno tego, co pojawia się jako wizja w moim umyśle. Kiedyś malowałem na płytach HDF, ale obecnie preferuję płótna lniane bądź bawełniane. Mój warsztat wciąż ewoluuje, ale ukazało się kilka kierunków, w których pragnę się dalej rozwijać.

Pierwszy to marynistyka napędzana zamiłowaniem do widoków jakie oferuje małżeństwo nieba z morzem. Pragnę, by obraz zabierał widza wprost na wybrzeże, skąd może podziwiać doskonałość prostej linii horyzontu i spektakl jaki rysuje przed nim natura w postaci różnorakich zjawisk wizualnych.

Drugi kierunek to sztuka dedykowana dla domu. Często są to spokojne, stonowane barwy przedstawione w abstrakcyjnych formach. Tutaj obraz ma współgrać z otoczeniem i być dopełnieniem wystroju wnętrza, a niekoniecznie gwiazdą, która świeci najjaśniej. Stosunkowo późno doceniłem pastele i ich zdolność do uspokajania energii i roztaczania pozytywnej aury w miejscach, w których się znajdują.

Trzeci kierunek to czysta abstrakcja, obfitująca w wyraziste kolory, śmiałe połączenia i wiele warstw, które nakładają się na siebie. Taki obraz dojrzewa najdłużej, często czekając tygodnie, nim będzie uznany za skończony. Jest to najbardziej frywolna forma w mojej twórczości, gdzie kompletnie nie zastanawiam się nad tym co robię, tylko ufam prowadzeniu własnej intuicji, a decyzje dzieją się poza świadomym umysłem. Po skończeniu czuję prawdziwą ekscytację i szczerze mówiąc nie znam lepszego uczucia.